Okres przed wejściem do nowej ery

Dziś jest 21 grudnia 2020 r. Jeszcze kilka miesięcy temu mało kto ten dzień wskazywał czy o nim mówił, a nagle zrobiło się o nim bardzo głośno: koniunkcja planet, gwiazda betlejemska, może nawet koniec świata. Który to już w tym stuleciu, dekadzie, a nawet w tym roku?

No cóż. Miej serce i patrzaj sercem. Tak właśnie staram się robić, również i dziś. Staram się rozmawiać z duszą, obserwować przestrzeń, nie schodzić z wysokich wibracji.

Staram się nie myśleć o tym, że ktoś sobie coś wyliczył, że Kalendarz Majów się mylił i nie chodziło o 2012 r., a o 2020. A jaka to różnica tak naprawdę? Dla wielu osób, w tym dla mnie, 2012 był rokiem przełomowym, rokiem zmian i wstępnym etapem poprzedzającym to, co ma nadejść.

Okres przed wejściem do nowej ery

Teraz natomiast czuję, że zaczyna się nowy etap – okres przed wejściem do nowej ery. Bo Era Wodnika jest już za zakrętem. Już niedługo naprawdę się rozpocznie. Jednak zanim to nastąpi, musimy się do tego przygotować i to na wielu poziomach: mentalnie, psychicznie, fizycznie.

Głównie chodzi o to, abyśmy przestali się bać. Abyśmy nie szli jak stado bezrozumnych istot prowadzone nie wiadomo dokąd i w jakim celu. Chodzi o to, abyśmy byli świadomi tego, co robimy, w którym kierunku idziemy, dokąd zmierzamy. To my kierujemy swoim życiem i współtworzymy wszechświat. Nie pozwólmy nikomu się zniewolić, nie pozwólmy, aby wmówiono nam, że ktoś rządzi naszym życiem i za nas decyduje: jakieś obce istoty, instytucje, deep state, rządy, politycy, a nawet lekarze, rodzice, partnerzy czy znajomi.

Słuchaj, czytaj, dowiaduj się, wejdź w siebie, ale nie wierz w ślepo tylko dlatego, że ktoś umiejętnie potrafi ubrać w słowa to, co ty czujesz. Ten ktoś może i ma gadane, ale nie jest żadnym mesjaszem, za którym masz podążać. Słuchaj samego siebie, filtruj informacje, które do ciebie docierają, sam będziesz wiedział, czy dana wiadomość z tobą rezonuje, jesteś swoim najlepszym przewodnikiem, bo całą wiedzę masz w sobie.

Nadmorskie rytuały

Od kilu lat pod koniec roku wyjeżdżamy z mężem nad morze. Udało się i teraz. W nocy miałam żywe sny, które bardzo dobrze pamiętam, a to rzadko mi się zdarza. Dzień zaczęłam od kąpieli i wsłuchiwania się w częstotliwości, które przynoszą spokój.

Czytałam książkę, piłam herbatę, głęboko oddychałam. Nie bałam się żadnych trzech ani siedmiu dni ciemności, rozbłysków słonecznych, które miałyby zniszczyć elektronikę, nie obawiałam się, że nagle na niebie pojawi się blue beam w postaci Jezusa. Byłam całkowicie poza tym wszystkim.

Okres przed wejściem do nowej ery
Okres przed wejściem do nowej ery
Okres przed wejściem do nowej ery

Poszliśmy na spacer. Plaża była pusta, morze spokojne, mgła przybliżyła linię horyzontu. Przeszliśmy brzegiem kilka kilometrów. Było przepięknie. Wyobrażałam sobie ten moment od kilku tygodni i w końcu nastał. Gdy kończy się październik, myślę już tylko o wyjeździe nad morze i codziennych marszach z kijami. W zimę mamy przeważnie plażę tylko dla siebie, naprawdę rzadko spotykamy tu kogokolwiek. Można pobyć ze sobą i swoimi myślami.

To, o czym dziś myślałam, to okres, w który wstępujemy – ja, ty, my. Przygotowujemy się do wejścia w nową erę, jednak jeszcze to potrwa. Dobrze, że mamy czas, aby nad sobą popracować i przefiltrować informacje. Pomyślmy o tym, kim chcemy być i dokąd iść.

Wszystko zmierza w dobrym kierunku.

Miranda Naiad

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.